Bohaterowie

Pomnik stoi w centrum Lwowa, jest monumentalny. Na pierwszym planie 7-metrowa postać Stepana Bandery, za nim 30-metrowy łuk triumfalny. Przywódca UPA wzrok ma wbity w dal, twarz wyraźnie zamyślona, jakby cały czas zastanawiał się nad losem Ukrainy. Jednym słowem wielki wódz.

fot. Maksymilian Rigamonti

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie fot. Maksymilian Rigamonti


Kiedy umieściłem zdjęcie pomnika na Facebook’u od razu pojawiły się komentarze: „Tfffu!!!”, „Jak ktoś powiedział, to kwestia kilku lasek dynamitu”, „Bandyta i tyle”.
On jest symbolem naszej niepodległości, dzięki niemu mamy wolną Ukrainę, bez niego mogłoby być inaczej – przekonuje Jurko Nazarczuk szef lwowskiej knajpy, przedsiębiorca z wyboru, miłośnik UPA z przekonania.
Ukraina to nowy kraj – potrzebuje bohaterów, wzorów, heroicznych postaci. Bandera, który całe swoje życie poświęcił walce z Polakami, Rosjanami i Niemcami spełnia te oczekiwania. Dla Polaków to bandyta i koniec. Zmieniać tego myślenia nie będziemy, rozmawiać o jego patriotyzmie nie zamierzamy, skupiać się na endeckiej polityce w dwudziestoleciu międzywojennym w stosunku do mniejszości na Kresach nie planujemy. Porównywanie UPA do AK? Wolne żarty, to nie była armia to były przecież zwykłe bandy, które zabijały, paliły, okradały a nie walczyły o wolność swojego państwa
Ukraińcy też nie zamierzają wchodzić w szczegóły swojej wersji historii.
UPA niszczyła i paliła wioski tak samo jak AK. To była wojna, trudne, smutne czasy. Zbrodnie były dokonywane przez wszystkich – przekonuje nas młody ukraiński historyk Wołodymyr Wiatrowycz. Niezbyt interesuje go fakt, że zniszczenie 3 tysięcy polskich wsi na Wołyniu wymagało planów, rozkazów, że ofiarami były dzieci, kobiety, starcy. W 1943 roku liczyło się tylko to, że byli Polakami i musieli zginąć, bo na upowskiej Ukrainie nie było dla nich miejsca.
Nie używamy słowa „rzeź wołyńska” mówimy o „tragedii wołyńskiej”. W latach ’40 na tych terenach czystki etniczne dokonywane były przez dwie strony – twardo obstaje przy swoim zdaniu Andriej Holawka, szef partii Svoboda w województwie lwowskim.
Pojednanie polsko-ukraińskie jest możliwe… ale poza kwestią rzezi wołyńskiej – profesor Jaroslaw Hrycak nie ma złudzeń. Wątpię żeby to się zmieniło za naszego życia. Nie ma chęci po dwóch stronach. Może w tym przypadku od pamięci narodowej lepsza jest nie-pamięć. Pojednanie przez zapomnienie?
Kwiaty pod pomnikiem Stepana Bandery podobno są zawsze. Kiedy tam stoję przypomina mi się zdanie, zasłyszane w trakcie ostatnich dni na Ukrainie. Zawsze będą bohaterowie, którzy będą nas dzielić.

Rafał Stańczyk