Normalne rzeczy

Ma 32 lata, długie włosy zaczesuje do tyłu i tylko trochę się czerwieni, kiedy dostaje za dużo pytań o UPA. Jurko Nazaruk jest pomysłodawcą i współzałożycielem lwowskiego pubu (Krijuvka). Lokal wystylizowano na bunkier Ukraińskiej Powstańczej Armii, formacji zbrojnej odpowiedzialnej za zorganizowanie i przeprowadzenie ludobójstwa polskiej ludności cywilnej na Wołyniu w 1943 roku.
Piwna cepelia ze świetnymi, rocznymi obrotami. Wysokie ceny nie odstraszają, co roku to miejsce odwiedza ponoć 500 000 osób, chcących wydać trochę hrywien, by poczuć smak prawdziwej żołnierskiej ukraińskiej żyzni. Jest tajemnica, bo ukryte wejście i drzwi, w które trzeba zapukać. Koniecznie mocno, żeby stojący za nimi ucharakteryzowany na wojaka UPA emeryt mógł uchylić okienko w drzwiach i zapytać o hasło. Nawet jeśli nie rozumiesz, to pamiętaj, że idzie tak: „Sława Ukrajini”, na które trzeba odpowiedzieć „Herojam sława!”. Wtedy otwierają się drzwi, a Ty dostajesz kieliszek wódki. Na dobry początek lekcji prawdziwej historii.

fot. Maksymilian Rigamonti

Jurko Nazaruk fot. Maksymilian Rigamonti


„Krijuvkę” Jurko nazywa muzeum, w którym można napić się piwa. Ponoć z jego zbiorów można by uzbierać na kolejne trzy miejsca pamięci. Świadectwa walk o ukraińską ziemię, zdjęcia, zbroje, pistolety wiszą na ścianach. Trudno im się przyjrzeć, bo wszystkie pomieszczenia są w lekkim półmroku. Trudno też rozczytać podpisy, bo nie ma żadnych tłumaczeń. Kto więc może zadać co trudniejsze pytania? Jurko zadbał jednak oto, żeby mniej obeznani z historią Polski, Rosji czy Ukrainy goście Kirjuvki widzieli, o co chodzi. Zaraz po starcie jak zobaczyliśmy, że ludzie oporni, to zrobiliśmy taką ulotkę, „UPA dla głuptasów”. Wszystko wyjaśnione podane w kilku podpunktach, nie za dużo, by nie odstraszyć klientów i nie namieszać w głowach. – Tam jest napisane, że UPA jest rozpoznawana jako armia powstańcza Ukrainy, że było i tych i tyle. Że miała 6 generałów, że tylko jeden samolot. W pubie na ścianach wisi wiele zdjęć, ale tylko takich, które pasują do prawdy, jaką w swoim planie na biznes umieścił Jurko. Nie ma portretów ofiar mordów UPA, zdjęć z ekshumacji mogił ze wsi Ostrówka i świadectw zbrodni z 1943 roku. Jurko ma szybką odpowiedź na każdy pytanie – Nie po to jest rezultat wojny, żeby porównywać ilu ludzi zginęło z dwóch stron. I czy Ukraińcy zabijali Polaków, czy nie. Oczywiście, że tak. Przecież wojna była. Ktoś ma powiedzieć, że niedobrzy Ukraińcy, że rzeź wołyńska, no ale wszyscy jesteśmy ludźmi, normalne rzeczy. Normalne rzeczy robił też pewnie dziadek Jurka, który przyznał się wnukowi do kontaktów z UPA na chwilę przed swoją śmiercią. Za co dokładnie został zesłany na roboty na wschodnią Ukrainę?

Jurko to zaradny biznesmen, i co ważne, pacyfista. On wie, w jakie tematy lokować kapitał. Ma jeszcze 15 innych restauracji, w tym jedną w Krakowie, „Manufakturę czekolady”. Większość tematyczna, podobnie jak Krijuvka. Zatrudnia ponad 1200 osób. Dumny jest z restauracji żydowskiej mieszczącej się w jednej z najstarszych dzielnic Lwowa. To jedyne miejsce w tym mieście, w którym nie ma cen w menu. Musisz się wreszcie dogadać w końcu.

* * *

Krijuvka była bunkrem podziemnym, w którym powstańcy UPA nie tylko żyli, ale też najczęściej umierali. Andrzej Holawka, przewodniczący Partii Swobody w Radzie Obwodowej Lwowa traktuje pomysł Nazaruka jak formę bluźnierstwa przeciwko pamięci UPA. – To tak jakby zrobić pub i nazwać go „Grobowiec” bądź też „Mogiła”.
On i jego przyjaciele ze Swobody nie odwiedzają tego miejsca.

Karolina Wierzbińska